Panna mnie zauważyła. Pokazuje w uśmiechu swoje perełki, sunie do mnie stukając szpilami.
Patrzę na nią, jakby była przezroczysta.
A one tam wiszą. Tkwią w stacyjce całkiem same...


Wbijam palce w chłodny blat baru. Barman gapi się na mnie, jakby zobaczył upiora. Muszę coś zamówić.
- Martini z wódką - chrypię, bo gardło mam ściśnięte na amen.
- Wstrząśnięte, czy zmieszane? - pyta jak debil.
Do diabła, kogo to obchodzi!
Nie mogę już. Nie daję rady.


Odpycham zbliżającą się laskę, pędzę do drzwi. Miga mi jej zdumiona twarz. Niech cholera trzęsie wszystkie zabójcze wirusy świata.
Muszę ją odzyskać.
Serce wali mi jak wielki kafar.
Wypadam na ulicę, w głowie czuję ucisk, przed oczami migają czerwone plamy.
Za chwilę pęknę z napięcia.

Jest?! Stoi?! ...
   
© 2007 SSY | zobacz także: GUMKI | SAFARI | POZYCJE | GEST | «  powrót |  Ξ GŁÓWNA