|
|
|
| |
Zaciskam ręce na kierownicy. Mocno zaciskam. Czuję, jak pocą mi się palce.
Gapię się na tablicę rozdzielczą. Na kluczyki, które muszę zostawić, wysiąść, wejść do tego pieprzonego baru i zabrać się do roboty. Bo tak tu robią wszyscy ci bogaci snobi. I ja też powinienem, jeśli nie chcę się rzucać w oczy. Ale nie mogę, do diabła! Bo to nie jest zwykła bryka.
|
| Rany, poczułem to ledwo do niej wsiadłem. Ta linia, to wnętrze, ten charakter. Zakochałem się. Naprawdę. Terenówka, a przecież piękna jak śniadanie u Tiffaniego. Mocarna, niezawodna, daje do przodu jak czołg, a przy tym elegancka, niczym luksusowa call- girl. Jak miałbym wysiąść i zostawić te piekielne kluczyki?
|
|
|
|